Treść zadania
Autor: maxi005 Dodano: 15.10.2010 (22:30)
Temat 2. Co w Ludziach bezdomnych Stefana Żeromskiego symbolizują Wenus z Milo
i Rybak Puvisa de Chavannes’a? Odpowiedz, analizując poniższe fragmenty
oraz wykazując związek obu symboli z kreacją bohaterów i innymi symbolami
przedstawionymi w utworze.
Stefan Żeromski Ludzie bezdomni
fragment I
W zakątku tworzącym jakby niewielką izbę, oświetloną jednym oknem, stoi
na niewysokim piedestale tors białej Afrodyty. […] Judym widział już był ten cenny posąg,
ale nie zwracał nań uwagi jak na wszelkie w ogóle dzieła sztuki. Teraz zdobywszy w cieniu
pod ścianą wygodną ławeczkę jął dla zabicia czasu patrzeć w oblicze marmurowej piękności.
Głowa jej zwrócona była w jego stronę i martwe oczy zdawały się patrzeć. Schylone czoło
wynurzało się z mroku i, jakby dla obaczenia czegoś, brwi się zsunęły. Judym przyglądał się
jej nawzajem i wtedy dopiero ujrzał małą, niewidoczną fałdę między brwiami, która sprawia,
że ta głowa, że ta bryła kamienna w istocie – myśli. Z przenikliwą siłą spogląda w mrok
dokoła leżący i rozdziera go jasnymi oczyma. Zatopiła je w skrytości życia i do czegoś w nim
uśmiech swój obraca. Wytężywszy rozum nieograniczony i czysty, posiadła wiadomość
o wszystkim, zobaczyła wieczne dnie i prace na ziemi, noce i łzy, które w ich mroku płyną.
Jeszcze z białego czoła bogini nie zdążyła odejść mądra o tym zaduma, a już wielka radość
dziewicza pachnie z jej ust rozmarzonych. W uśmiechu ich zamyka się wyraz uwielbienia.
Dla miłości szczęśliwej. Dla uczestnictwa wolnego ducha i wolnego ciała w życiu
bezgrzesznej przyrody. Dla ostrej potęgi zachwytu zmysłów, którego nie stępiły jeszcze ani
praca, ani zgryzota, siostry rodzone, siostry nieszczęsne. Uśmiech bogini pozdrawia
nadchodzącego z daleka. Oto zakochała się w pięknym śmiertelniku Adonisie… Cudne
marzenia pierwszej miłości rozkwitły w łonie jej jako kwiat siedmioramienny amarylisa.
Barki jej wąskie, wysmukłe, okrągłe dźwignęły się do góry. Dziewicze łono drży
od westchnienia… Długi szereg wieków, który odtrącił jej ręce i zorał prześliczne ramiona
szczerbami, nie zdołał go zniweczyć. Stała tak w półmroku „wynurzająca się”, Anadiomene,
niebiańska, która roznieca miłość. Obnażone jej włosy związane były w piękny węzeł,
krobylos. Podłużna, smagła twarz tchnęła nieopisanym urokiem.
[...] Była to Afrodite, ona sama, która się była poczęła z piany morskiej [...] jasny
i dobry symbol życia, córka nieba i dnia…
fragment II
– Zna pan „Rybaka” Puvis de Chavannes’a? – rzekła panna Podborska.
– „Rybaka”? nie przypominam sobie…
Kiedy to mówił, ukazał mu się obraz, o którym była mowa.Widział go przed rokiem
i uderzony niewypowiedzianą siłą tego arcydzieła zachował je w pamięci. Z czasem
wszystko, co stanowi samo malowidło, szczególna rozwiewność barw, rysunek figur
i pejzażu, prostotę środków i całą jakby fabułę utworu, przywaliły inne rzeczy i zostało tylko
czujące wiedzenie o czymś nad wszelki wyraz bolesnym. Wspomnienie owo było jak mętne
echo czyjejś krzywdy, jakiejś hańby bezprzykładnej, której nie byliśmy winni, a która przecie
zdaje się wołać na nas z ziemi dlatego tylko, że byliśmy jej świadkami. Panna Joanna, która
rzuciła pytanie o „Rybaka”, siedziała na końcu ławki za obydwiema panienkami i babcią.
Czekając odpowiedzi wychyliła się trochę i uważnie przyglądała Judymowi. Ten,
z konieczności, patrząc w te oczy jasne, prawdziwie jasne, podniecony ich wynurzeniem
zachwytu, które zastępowało w zupełności tysiąc słów opisu płótna Puvis de Chavannes’a,
zaczął przypominać sobie nawet barwy, nawet pejzaż. Uniesienie tych oczu zdawało się
przytaczać mu obraz, podpowiadać dawno zatarte wrażenie. Tak, pamiętał… Chudy
człowiek, a właściwie nie człowiek, lecz antropoid z przedmieścia wielkiej stolicy, obrosły kłakami, w koszuli, która się na nim ze starości rozlazła, w portkach wiszących na spiczastych
kościach bioder, stał znowu przed nim ze swą podrywką zanurzoną w wodę. Oczy jego
spoczywają niby to na pałąkach trzymających siatkę, a jednak widzą każdego człowieka,
który przechodzi. Nie szukają współczucia, którego nie ma. Ani się żalą, ani płaczą. „Oto jest
pożytek wasz ze wszystkich sił moich, z ducha mojego…” – mówią doły jego oczu
zapadłych. Stoi tam ten wyobraziciel kultury świata, przerażający produkt ludzkości. Judym
przypomniał sobie nawet uczucie zdumienia, jakie go zdjęło, gdy słyszał i widział wrażenie
innych osób przed tym obrazem. Skupiały się tam tłumy wielkich dam, strojnych
i pachnących dziewic, mężczyzn w „miękkie szaty odzianych”. I tłum ten wzdychał. Łzy
ciche płynęły z oczu tych, którzy tam przyszli obarczeni łupami. Posłuszni rozkazowi
nieśmiertelnej sztuki przez chwilę czuli, jak żyją i co stwarzają na ziemi.
– Tak – rzekł Judym – prawda, widziałem ten obraz.
– Jak tam panna Netka beczała… Jak beczała! – szepnęła Judymowi panna Wanda
prawie do ucha. – Zresztą my wszystkie…
– Ja nie mam zwyczaju… – uśmiechnęła się panna Natalia.
– Nie? – spytał doktór, leniwie mierząc ją wzrokiem.
– Bardzo mi żal było tego człowieka, szczególniej tych jego dzieci, żony… Wszystko to
takie chude, jakby wystrugane z patyków, podobne do suchych witek chrustu na pastwisku…
– mówiła rumieniąc się, a jednocześnie z uśmiechem przymykając oczy.
– Ten „Rybak” zupełnie podobny jest do Pana Jezusa, ale to jak dwie krople wody. Niech
babcia powie…
– „Rybak”? A tak, podobny, istotnie… – mówiła starsza pani.
Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Warszawa 1956
Zadanie jest zamknięte. Autor zadania wybrał już najlepsze rozwiązanie lub straciło ono ważność.
Rozwiązania
Podobne zadania
|
|
1 rozwiązanie | autor: werus03004 29.3.2010 (13:15) |
|
|
1 rozwiązanie | autor: Ulaaa 6.4.2010 (19:21) |
|
|
1 rozwiązanie | autor: ewunia1555 15.4.2010 (21:05) |
|
|
2 rozwiązania | autor: agatka1814 16.4.2010 (20:00) |
|
|
1 rozwiązanie | autor: kutas 25.4.2010 (14:37) |
Podobne materiały
Przydatność 60% Rola pamiętnika Joanny Podborskiej w "Ludziach bezdomnych" Stefana Żeromskiego.
Joanna Podborska- bohaterka "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego, przedstawiona została na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony poznajemy ją oczami Judyma: "Doktor ujrzał tylko jej białe czoło otoczone ciemnymi włosami", "Widział w niej dotąd siostrę-człowieka, rozum i serce, istotę ze swej dziedziny, z tego kręgu, gdzie o jedno nic, wysokie a...
Przydatność 60% Wątki romantyczne w „Ludziach bezdomnych”
„Chcę narysować tego chybionego pozytywistę, tego romantyka realizmu, tego Hamleta dzisiejszego, jakim sam jestem i jakich widzę wokół siebie tylu.” Tak pisał o Doktorze Judymie, głównym bohaterze swojej powieści sam jej autor – Stefan Żeromski. Słowa te dowodzą, iż budując postać skomplikowaną wewnętrznie, o głębokiej psychice i silnym charakterze, postać...
Przydatność 60% Bohaterowie utworów Stefana Żeromskiego w zderzeniu z brutalnością życia w "Przedwiośniu" i "Ludziach bezdomnych".
Bohaterowie utworów Stefana Żeromskiego w zderzeniu z brutalnością życia Stefan Żeromski w swych utworach: „Przedwiośnie” oraz „Ludzie bezdomni” ukazuje zwykłych ludzi, którzy starają się poprawić życie innych, będących w jeszcze gorszej sytuacji. W obu powieściach tylko główni bohaterowie są jakby zainteresowani losem zwykłych, biednych ludzi, którzy jako...
Przydatność 75% Obraz krainy dzieciństwa Adama Mickiewicza w "Panu Tadeuszu" i Stefana Żeromskiego w "Ludziach Bezdomnych".
Dzieciństwo to magiczny okres w życiu człowieka. Każdy maluch pragnie wtedy poznawać świat zadaje nurtujące go pytania i nabywa różnych umiejętności. Jest to czas który wpływa na naszą przyszłość i wszelkie podejmowane decyzje. Dzieciństwo kojarzone jest zazwyczaj z beztroską, brakiem odpowiedzialności, zabawą i nauką podstawowych czynności. Lecz czy po głębszym...
Przydatność 60% Filozofia "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego
„Ludzie bezdomni” zostali ukazani światu w dobie Młodej Polski. O ostatecznej wersji książki zadecydowało wiele czynników, przy czym godne wspomnienia wydają się trzy spośród nich. Są nimi: tło historyczne (dla Polski były to szczególnie dążenie niepodległościowe wymagające działań, zamiast bierności i czarnowidztwa), światopoglądy samego Autora (uznawanego za...
0 odpowiada - 0 ogląda - 0 rozwiązań
Zgłoś nadużycie